Rozmawiamy z Andreasem Jonssonem, który po finiszu sezonu 2019 postanowił zakończyć bogatą żużlową karierę. Popularny „AJ” podzielił się z nami swoimi planami na najbliższą przyszłość.

Jak bardzo będziesz tęsknił za żużlowym życiem?
Tego jeszcze nie wiem. Myślę, że czas pokaże. Obecnie czuję, że będzie miło zrobić sobie od tego wszystkiego przerwę. Żyłem w żużlowym świecie przez większość swojego życia, więc odpoczynek dobrze mi zrobi. Trudno powiedzieć ile minie czasu, zanim zacznę tęsknić za speedway’em. Może nigdy? Zobaczymy.

Istnieją teorie, że rodzaj swojej pracy powinno się zmieniać co kilka lat, żeby się w niej nie wypalić. Ty spędziłeś znacznie więcej czasu w jednym zawodzie…
Zdecydowanie. Po tylu latach w żużlu będzie miło spróbować czegoś nowego. Na swój sposób jestem nawet podekscytowany, ale też zestresowany tą zmianą. Wiem, że to dla mnie nowy życiowy etap, który będzie wymagał znalezienia w sobie innego rodzaju energii niż dotychczas. Mimo wszystko, jestem gotowy podjąć wyzwanie.

Trzeba jednak uściślić, że nie zostałeś całkowitym „emerytem”. Prowadzisz w Szwecji swoją firmę, więc nadal będziesz aktywny zawodowo.
Zgadza się. Tak jak każdy, muszę po prostu z czegoś utrzymywać siebie i rodzinę. Poza tym, trzeba się po prostu czymś zajmować. Spróbuje poświęcić się w pełni czemuś innemu niż speedway i zobaczymy jaki będzie tego efekt.

Myślisz o tym, żeby w przyszłości zostać żużlowym trenerem lub działaczem? A może widzisz siebie w jeszcze innej roli?
Szczerze mówiąc, to nie wiem. Po tym jak ogłosiłem swoją decyzję o zakończeniu kariery, otrzymałem naprawdę dużo różnych propozycji, by wykonywać w różnych miejscach różne funkcje, od trenera po sędziego. To bardzo miłe, choć obecnie nie mam z tym tematem związanych żadnych konkretnych planów. Póki co, podtrzymuję decyzję o odpoczynku od żużla.

Czy twój wypadek w meczu z MRGARDEN GKM Grudziądz na inaugurację zakończonego sezonu był kluczowym czynnikiem, który sprawił, że podjąłeś decyzję o zakończeniu kariery?
Był jednym z czynników. Moim celem na miniony sezon był powrót do Grand Prix. Od ostatniej jesieni trenowałem naprawdę ciężko i skupiałem się na jak najlepszych przygotowaniach, by zrealizować swój plan. Niestety, rozpoczęcie nowych rozgrywek od takiego wypadku w swoim pierwszym biegu to niemalże najgorszy możliwy początek, jaki można sobie wyobrazić. Ten bardzo trudny start sezonu niewątpliwie wpłynął na resztę roku. A kiedy nie zrealizowałem zaplanowanego celu, pomyślałem sobie, że jestem bliżej czterdziestych urodzin, aniżeli dwudziestych. Uświadomiłem sobie, że większość kariery mam za sobą i jestem szczęśliwy oraz usatysfakcjonowany swoimi osiągnięciami. Dlatego mogę zakończyć karierę z przeświadczeniem, że wykonałem na żużlowych torach sporo dobrej roboty. Na pewno nie tylko tegoroczny wypadek sprawił, że przestałem jeździć. Inne wypadki z przeszłości także miały na to wpływ. Mam na swoim koncie mnóstwo kontuzji, z którymi niełatwo było się uporać. A że jestem coraz starszy, to najwyższy czas dać sobie spokój.

Doskwierają ci obecnie jakieś problemy zdrowotne?
Gdy wykonuje ćwiczenia fizyczne, to naprawdę całe moje ciało czuje, że ćwiczę. Mam problem z karkiem, plecami oraz ramionami. Kiedy nie jeżdżę na motocyklu, czuje się lepiej. Dlatego zanosi się na to, że czeka mnie dużo pracy z fizjoterapeutami oraz rehabilitantami , by przez resztę swojego życia czuć się w miarę dobrze.

Zamierzasz nadal śledzić wyniki w żużlowym świecie, czy chcesz totalnie się odciąć od wszystkiego związanego z tym sportem?
Będę śledził część rezultatów, ale nie wszystkie z nich, bo żużlowych rozgrywek jest naprawdę bardzo dużo, a sezony są bardzo intensywne. Mimo wszystko, ciężko byłoby mi całkowicie zerwać ze speedwayem po tylu latach. Na pewno będę z ciekawością patrzył na to, co się dzieje w Rospiggarnie Hallstavik, bo tam się wychowałem i przejechałem swoje pierwsze okrążenie na żużlowym torze. Interesuje mnie także jak rozwinie się w przyszłości Motor Lublin, bo został tu stworzony naprawdę ciekawy projekt.