O minionym sezonie i przyszłych wyzwaniach rozmawiamy z popularnym „Griszą”, który w dziewięciu spotkaniach ekstraligowych w 2019 roku zdobywał dla naszej drużyny średnio 10,89 pkt na mecz, ani razu nie przyjeżdżając na metę na ostatnim miejscu.

Jesteś zadowolony ze swojego pierwszego, niepełnego sezonu po długiej nieobecności w żużlu?
Na pewno tak. Można powiedzieć, że w tym sezonie wszystko wyszło dobrze. Zrealizowałem swoje plany, a najbardziej cieszy mnie fakt, że utrzymaliśmy Ekstraligę dla Lublina. W Speed Car Motorze jest naprawdę świetna atmosfera i niesamowici kibice. Wiadomo, ile lat wszyscy czekali tutaj na występy w najlepszej lidze świata i jak bardzo się nimi ekscytują.

Medal mistrzostw Europy także musi cieszyć…
Zgadza się. Liczyłem na dobre wyniki, bo byłem super przygotowany do tego sezonu pod względem sprzętowym. Szkoda trochę tylko zawodów SEC w Vojens, gdzie zgubiłem punkty, przez co do Chorzowa nie mogłem pojechać z większym spokojem. Ale to z kolei wpłynęło na bardzo fajne widowisko w ostatniej rundzie Indywidualnych Mistrzostw Europy, co na pewno podobało się kibicom. Cieszy mnie także fakt, że o złoto walczyłem z Mikkelem Michelsenem, bo to pokazuje, że w Motorze są bardzo mocni żużlowcy i chcemy to udowodnić także w kolejnym roku.

A o co może walczyć w następnym sezonie lubelska drużyna?
Zawsze jest tak, że zespoły, ich sponsorzy, działacze oraz kibice chcą, żeby z każdym rokiem było coraz lepiej. Dlatego będziemy musieli się mocno starać, żeby te marzenia zrealizować. Przed nami wiele pracy. Fajnie, że część składu zostanie na kolejny rok, ale z pewnością nie zabraknie też korekt. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie, ale chcemy walczyć o jak najwięcej zwycięstw i radości dla lubelskich fanów.

Szykujesz duże zmiany sprzętowe na kolejny sezon?
Moim zdaniem obecnie ciężko jest coś bardzo mocno zmienić w naszym żużlu. Można poszukać ulepszeń pewnych detali, żeby wszystko zgrywało się ze sobą jeszcze lepiej. I tak z pewnością zrobimy.

Przed nami pierwszy od dłuższego czasu sezon, w którym zarówno ty, jak i twój brat Artiom będziecie rywalizować przez cały rok w Ekstralidze. Należy się spodziewać między wami zakładów o to, kto wykręci lepszą średnią biegopunktową w 2020 roku?
Nie, nie mamy takich wewnętrznych ustaleń. Zawsze cieszę się, kiedy Artiom robi punkty i odwrotnie. Poza tym, jeździmy razem w jednej drużynie we Władywostoku w lidze rosyjskiej. Czasami bratu trzeba pomóc, a nie ścigać się z nim za wszelką cenę. Właściwie to nigdy nie było między nami dużej braterskiej rywalizacji, tylko raczej wzajemne wsparcie. I niech tak zostanie.