Jeden z dwóch nowych zawodników w naszej drużynie bardzo pozytywnie odebrał zgrupowanie we Włoszech oraz Hiszpanii i już nie może się doczekać kolejnego obozu w słoweńskim Krsko. Zachęcamy do lektury rozmowy z Kubą Jamrogiem.

Jakie masz wrażenia z niedawnego zgrupowania?
Super, że w klubie wszystko tak dobrze zorganizowano. Mieliśmy świetne warunki do jazdy na nartach, a później na rowerach. Gdy wyjeżdżaliśmy z Włoch, to rano mieliśmy minus kilka stopni, a wieczorem tego samego dnia mogliśmy się przejść w krótkim rękawku wzdłuż promenady przy plaży w słonecznej Hiszpanii. To był niesamowity przeskok. Pogoda dopisała w obu tych miejscach. Ładowaliśmy akumulatory przy najwyższym poziomie endorfin, by pozytywnie wejść w sezon.

Jak oceniasz integrację w zespole jako nowy zawodnik?
Wiadomo, że w żużlowym środowisku praktycznie wszyscy się znamy, jedni bardziej, inni mniej. Jednak wspólny wyjazd ma dodatkową wartość, bo mamy okazję pobyć trochę razem. W czasie takich obozów często przytrafiają się różne śmieszne sytuacje, które później wspomina się przez cały sezon. To na pewno scala całą drużynę.

Czujecie, że sezon nadchodzi wielkimi krokami i do jego startu zostało coraz mniej czasu?
Tak. Wróciliśmy z obozu i już 7 marca jedziemy na pierwsze treningi do Krsko. W Hiszpanii nastrajaliśmy się na rowerach do treningów na torze. Dzięki świetnej pogodzie w Calpe dostaliśmy mnóstwo pozytywnej energii. Niedługo pakujemy sprzęt do aut i ruszamy na Słowenię.

Miałeś w przeszłości dużo okazji, by jeździć na torze w Krsko? Dobrze go znasz?
Bywałem tam wielokrotnie, chociażby kilka lat temu podczas przygotowań do sezonu z Unią Tarnów. Tor w Krsko jest bardzo fajny. Geometycznie jest trochę podobny do tego w Lublinie, bo są tam ciasne łuki. Będziemy mogli więc złapać odpowiednie kąty jeszcze zanim wyjedziemy na lubelski owal. Choć generalnie wiadomo, że nie ma dwóch identycznych torów, pomimo, że niektóre mają jakieś punkty styczne. Pierwsze treningi nie mają jednak na celu szukania odpowiedniego toru, tylko chodzi o to, żeby się rozjeździć i pobawić na motocyklu. Praktycznie w ogóle się na nich nie ścigamy, pomimo faktu, że nie raz spędza się na takich zgrupowaniach po kilka dni. Trzeba przede wszystkim złapać odpowiedni luz i popracować nad ustawieniami. Niektórzy pewnie wprowadzają jakieś nowinki w sprzęcie i chcą je na spokojnie przetestować. Czas na ściganie nadejdzie później.