Rozmawiamy z popularnym „Łełkiem”, dla którego sezon 2020 będzie czwartym z rzędu, a ogólnie siódmym w karierze w barwach lubelskich „Koziołków”. W minionych rozgrywkach ten doświadczony zawodnik legitymował się średnią biegową na poziomie 1,623 pkt.

Miałeś okazję, by dobrze wypocząć po sezonie 2019?
Właściwie to nie miałem wakacji z prawdziwego zdarzenia, podczas których poleciałbym gdzieś i odpoczął. Niewykluczone jednak, że jeszcze znajdę na to czas. Póki co, normalnie przygotowuje się do nowego sezonu, trenuje i pracuje nad sprzętem. Wiadomo, że mam trochę więcej luzu i czasu wolnego, ale cały czas działamy. Sprzęt zaczyna się kompletować, silniki mam już zamówione, także wszystko idzie w dobrym kierunku.

Planujesz dużo zmian sprzętowych w nadchodzącym roku?
Dojdą nowe jednostki jeśli chodzi o silniki, ale nie będzie żadnej rewolucji. Zmiana tunera też nie wchodzi w grę. Od kilku lat stale podwyższam swój poziom jazdy i tego się trzymam.

Miałeś sporo powodów do satysfakcji w sezonie 2019. Jesteś z niego zadowolony?
Na pewno tak. Muszę jednak pracować nad tym, by nie było słabszych momentów. Wiem, że pewnych rzeczy nie da się ominąć, bo to tylko sport, ale dążę do tego, by wszystko wyglądało jak najlepiej.

Od początku minionego sezonu wiele osób określało cię mianem odkrycia PGE Ekstraligi, ale kibice, którzy cię dobrze znają wiedzieli, że po prostu robiłeś to, co zwykle, czyli w każdym biegu od początku do końca walczyłeś o punkty.
Rzeczywiście, można powiedzieć, że robiłem swoje i tak będzie nadal. Chcę utrzymać się na tak dobrym poziomie, żebym był z siebie zadowolony ja, a także kibice, sponsorzy i działacze.

A czy duży szum wokół twojej osoby w trakcie mijającego roku trochę ci przeszkadzał?
To zainteresowanie nie wzięło się znikąd, tylko szło w parze z dobrą jazdą. Wiele osób chciało się dowiedzieć, co za tym stoi. Nie było na mnie żadnej presji i podchodziłem do całej tej sytuacji normalnie.

Coraz częściej w kontekście Speed Car Motoru Lublin mówi się o walce o play-offy. Jak do tego podchodzisz?
Stawiamy sobie cel, by awansować do najlepszej czwórki. Jesteśmy ambitną drużyną, która chce ten plan zrealizować.

Przed rozpoczęciem zeszłego sezonu skazywano was na pożarcie, a tymczasem Mikkel Michelsen oraz Grigorij Łaguta sięgnęli po medale mistrzostw Europy, Wiktor Lampart odniósł wiele sukcesów jako młodzieżowiec, a ty byłeś uznawany za objawienie rozgrywek. Speed Car Motor się utrzymał i pokazał, że jest silny. Teraz chyba nikt nie będzie was lekceważył?
Dokładnie. Pomimo tego, że Lublin wrócił na mapę PGE Ekstraligi po bardzo długim czasie, to pokazaliśmy, że niejednemu możemy utrzeć nosa. W wielu momentach było gorąco. Teraz na pewno będziemy postrzegani inaczej, jako bardziej doświadczony zespół. Sezon pokaże, jak to wszystko poskutkuje zarówno na nas samych, jak i na rywalach. Presja przed startem rozgrywek pojawia się co roku, niezależnie od tego na którym poziomie ligowym jeździsz. Nie trzeba jednak o tym myśleć, tylko należy się skupić na przygotowaniach, a później najważniejsze to trafić ze sprzętem.