Rozmawiamy z Pawłem Miesiącem, żużlowcem naszej drużyny, który w ostatnich dwóch ligowych meczach zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

W niedzielę odnieśliście efektowne zwycięstwo w Krakowie. Jakbyś podsumował to spotkanie?
Wiadomo było, że pojechaliśmy tam po trzy punkty i tylko to nas interesowało. Dlatego cieszymy się, że wygraliśmy bardzo wysoko w przekonującym stylu. Ja ogólnie jestem zadowolony ze swoich silników w tym momencie. W Krakowie sprawdzałem drugi silnik, którym dysponuje. Natomiast w Lublinie podczas poprzedniego meczu z Euro Finannce Polonią Piła jeździłem na innym sprzęcie. Cieszy więc to, że mam dwa, sprawdzone silniki, które dobrze funkcjonują. Przed trudniejszym wyjazdem do Rybnika pewnie niektórzy koledzy z drużyny też trochę testowali. To były przydatne zawody w kontekście następnych kolejek.

Trzeba zatem wprost przyznać, że za wami dość łatwy mecz.
Po samym wyniku widać, że trudny nie był. Jednak, mimo wszystko każdy z nas dawał z siebie 100 procent i – tak jak w innych spotkaniach – walczył z całych sił o jak najwyższy rezultat. Dlatego cieszymy się, że nadal jesteśmy niepokonani w lidze.

Masz także dużo powodów do radości pod względem indywidualnym, ponieważ wydajesz się największym wygranym dwóch ostatnich meczów. Wróciłeś do składu po przerwie i dałeś trenerowi dużo argumentów, by nadal na ciebie stawiał.
Nie mogę zaprzeczyć. Cieszę się, że dostałem szansę i myślę, że w pełni ją wykorzystałem. Staram się przygotowywać solidnie do każdego meczu. Wiadomo, że czasem coś nie wychodzi, ale generalnie podchodzę do wszystkiego pozytywnie i staram się pomagać drużynie. Chcę być jej mocnym punktem po słabszym początku sezonu.

Ta słabsza dyspozycja wynikała głównie z problemów sprzętowych?
Dokładnie tak. Postawiłem przed sezonem na troszkę inne silniki, a z kolejnymi miałem problem pod względem prędkości. Na szczęście, teraz wszystko niemal w jednym momencie zaczęło się zazębiać. Dopiero po przeróbce moje silniki zaczęły jechać tak, jakbym tego chciał. Pozostaje tylko się z tego cieszyć i dążyć do utrzymania obecnej dyspozycji do końca rozgrywek.

Wspomniałeś, że przed wami mecz w Rybniku. Tamtejszy tor jest specyficzny i ciężko go porównać do lubelskiego czy jakiegokolwiek innego. Czy w związku z tym planujesz treningi gdzieś w Polsce?
Nie ma co kombinować, bo nigdzie nie spasujesz się tak jak na torze w Rybniku. Na pewno owal w Lublinie nie ma żadnego podobieństwa do rybnickiego pod względem nawierzchni czy geometrii. Dlatego potrenuję na lubelskim torze, bo najważniejsza jest kwestia obycia się z motocyklem przed meczem. Nic więcej nam nie pomoże. Choć na pewno bylibyśmy szczęśliwi jakbyśmy np. w piątek odjechali w Rybniku sparing (śmiech). Ale dobrze wiemy, że nie ma takiej możliwości.

Jak wspominasz swoje dotychczasowe występy w Rybniku?
Zaliczałem tam dobre mecze oraz te słabsze, jak to zazwyczaj bywa. Pamiętam, że swego czasu ten tor był przebudowany, a potem poprawiano coś przy dwóch łukach, bodajże dwa lata temu. Wcześniej, szczególnie na wejściu w pierwszy łuk łatwo było popełnić błąd. Teraz te łuki są trochę ścięte. Na pewno obecnie można bardziej powalczyć, czy to po krawędzi lub po płocie.

W Lublinie Speed Car Motor pokonał KS ROW różnicą sześciu punktów, po dość zaciętym spotkaniu. Teraz też się takiego spodziewacie?
Na pewno spodziewamy się bardzo ciężkiego meczu. Będziemy rywalizować na wyjeździe z drużyną, która jest bardzo mocna na własnym torze. Należy brać pod uwagę, że miesiąc temu, mocna drużyna z Gniezna dostała w Rybniku dość solidne baty i przegrała 22:68. W tamtym meczu pewnie gospodarze przygotowali tor w określony sposób i niewykluczone, że w niedzielę będzie on podobny. Jednak to my jesteśmy niepokonanym liderem tabeli i to nas powinni się bać rywale, a nie odwrotnie.

Sponsorem biura prasowego jest: