Mecz kończący 10. kolejkę PGE Ekstraligi mogliśmy oglądać na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich. Podbudowany zwycięstwem w Toruniu Speed Car Motor Lublin podejmował Stelmet Falubaz Zielona Góra, który po dwóch porażkach z rzędu był zmotywowany by z Lubelszczyzny wywieźć pełną pulę. Trener gości Adam Skórnicki przeprowadził prawdziwą rewolucję w składzie, która spowodowała, że każdy z seniorów był ustawiony na innej pozycji w porównaniu do meczu domowego z FOGO Unią Leszno. Za to sztab szkoleniowy z Lublina stwierdził, że zwycięskiego składu się nie zmienia i mogliśmy zaobserwować identyczne ustawienie jak podczas meczu wyjazdowego z Get Well.

Już podczas pierwszego biegu nasz zespół dostał mocny cios ze strony gości. Para Duńczyków Nicki Pedersen – Michael Jepsen Jensen pewnie wygrała podwójnie. Andreas Jonsson, jak również Paweł Miesiąc, nie nawiązali zbyt dużej walki. Na odwet ze strony naszych zawodników nie musieliśmy długo czekać. Lubelska para juniorska już na pierwszym okrążeniu poradziła sobie z Norbertem Krakowiakiem i od razu odrobiła straty. Wydawało się, że Falubaz ponownie wyjdzie na czteropunktowe prowadzenie, ale Grigorij Łaguta wyprzedził Piotra Protasiewicza na ostatnim wirażu. W ostatniej gonitwie pierwszej serii genialnym startem popisał się Wiktor Lampart. Skutecznie blokował Patryka Dudka, który bezskutecznie atakował przez trzy okrążenia. Nasz junior jednak wykorzystał znajomość naszego toru, a to skutkowało remisem 13:13.

Po równaniu toru ponownie zaatakowała duńska para gości. Tym razem Łaguta wraz ze starszym z braci Lampartów musieli oglądać plecy przeciwników. Dobre tego dnia czwarte pole wykorzystał Martin Vaculik, który prowadził od samego startu. Ciekawiej jednak było za jego plecami. Co prawda na niezagrożonej drugiej pozycji do mety dojechał Mikkel Michelsen, ale Wiktor Trofimow przez dwa okrążenia próbował wyprzedzić Protasiewicza. Niestety nie udało się mu to i górą był kapitan gości. Siódmy bieg raczej nie zostanie zapamiętany na długo. Patryk Dudek pewnie wygrał, a za jego plecami uklasowała się lubelska para. Na tablicy wyników mogliśmy obserwować wynik 18:24.

Druga połowa meczu zaczęła się od kolejnej “trójki” naszego juniora – Wiktora Lamparta. Tym razem udało mu się przywieźć za swoimi plecami trzech reprezentantów Danii. Michelsen niestety nie wykorzystał “pojedynku” pomiędzy reprezentantami Falubazu i dojechał do mety na ostatniej pozycji. Taki błąd wykorzystał za w następnym starcie Paweł Miesiąc i rozdzielił zielonogórską parę. Jednak wystarczyło to tylko do zdobycia dwóch punktów. W dziesiątym biegu mogliśmy zaobserwować pierwszą zmianę tego dnia. W miejsce Dawida Lamparta pojechał Robert Lambert. Efekt mogliśmy zaobserwować od razu. Świetny start Griszy Łaguty, do którego na przeciwległej prostej dojechał młody Anglik. Patryk Dudek nie był w stanie nawiązać walki z lubelską parą, a to oznaczało, że na zakończenie trzeciej serii startów strata została zmniejszona do czterech punktów. 28:32.

W powtórce jedenastego biegu (pierwsza próba zakończyła się klasycznym efektem domina na pierwszym łuku) oszukać sędziego próbował Protasiewicz, jednak przyniosło to odwrotny efekt. Wykorzystała to lubelska para i udało im się wyjść na podwójne prowadzenie, które przywieźli do samej mety. Po remisowym dwunastym biegu, gdzie Jepsen Jensen przywiózł za swoimi plecami Łagutę oraz Trofimowa, była pewna jedna rzecz. Punkt bonusowy można było dopisać na konto klubu z Zielonej Góry. Walka toczyła się ciągle o dwa punkty meczowe, dlatego też mogliśmy zaobserwować podwójną zmianę w lubelskich barwach. Ponownie za Lamparta pod taśmą ustawił się Lambert, a w miejsce Andreasa Jonssona pojechał niepokonany do tej pory przez rywali Wiktor Lampart. Dudek pewnie wygrał start i prowadził od samego początku. Jadącego na drugiej pozycji Lamparta atakował ciągle Słowak. Junior naszego zespołu popełnił jednak błąd na trzecim okrążeniu, co konsekwentnie wykorzystał stały reprezentant SGP. Podwójne zwycięstwo gości przed biegami nominowanymi okazało się bardzo kluczowe w następnie ostatnich dwóch startów.

W czternastym biegu obserwowaliśmy kolejną zmianę. Mikkelowi Michelsenowi zamiast Andreasa Jonssona towarzyszył młodszy z braci Lampartów. Trener Falubazu wysłał do boju za to Patryka Dudka oraz Jepsena Jensena. Ten pierwszy po raz kolejny świetnie wykorzystał swój refleks, co skutkowało przywiezionymi trzema punktami. Za jego plecami mogliśmy obserwować walkę Skandynawów. Zwycięsko wyszedł reprezentant Motoru, ale w końcowej rywalizacji nic to nie dało. Przed ostatnim biegiem było pewne, że nie tylko punkt bonusowy trafi do województwa lubuskiego, ale również dwa punkty meczowe. W nim Falubaz potwierdził zwycięstwo. Martin Vaculik przyjechał po raz czwarty tego dnia jako pierwszy, a przegrał tylko z kolegą z drużyny. Najlepszy zawodnik drużyny gości wywozi z Lublina nie tylko zwycięstwo, ale również płatny komplet.

Speed Car Motor Lublin przegrał 41:49 ze Stelmet Falubaz Zieloną Górą, co skutkowało wynikiem 77:103 w dwumeczu. Bez wątpienia najlepszym zawodnikiem spotkania był Martin Vaculik, który może pochwalić się czternastoma punktami z bonusem na koncie. Przed naszymi zawodnikami teraz prawie miesięczna przerwa, którą zakończy mecz w Lesznie z tamtejszą Unią.