Rozmawiamy z Samem Mastersem, żużlowcem naszej drużyny, który wystąpił w tym sezonie do tej pory w siedmiu meczach, notując przy tym średnią biegową na poziomie 1,655 pkt.

Jakbyś podsumował dotychczasową część sezonu?
Dla mnie osobiście nie jest ona zbyt udana. Rozpocząłem rok ze złamaną nogą, więc miałem dość utrudnione wejście w sezon. Na szczęście, powoli docieram do momentu, w którym chciałem się znaleźć od początku rozgrywek. Obecnie jestem dość mocno zapracowany i nie narzekam na brak startów. W lidze szwedzkiej idzie mi całkiem nieźle, a w Anglii powoli jest coraz lepiej. Jeśli chodzi o klub z Lublina, to wszyscy z nim związani mają wiele powodów do zadowolenia. Nasza drużyna jest jak dotąd niepokonana w lidze, z czego możemy być dumni.

A jak oceniasz swoje występy w Nice I Lidze Żużlowej w tym roku?
Szczerze mówiąc to niezbyt dobrze. Wymagam od siebie więcej, ale wiem dlaczego dotychczas nie prezentowałem się w stu procentach tak, jakbym tego chciał. Jednak na szczęście widać symptomy poprawy. Mam nadzieję, że na koniec sezonu będę mógł generalnie ocenić ten żużlowy rok jako pozytywny, zarówno pod względem drużynowym, jak i indywidualnym.

Jesteś zaskoczony tym jak dobrze radzi sobie Speed Car Motor w tym sezonie? W końcu drużyna z Lublina to beniaminek rozgrywek…
Nie mogę powiedzieć, że czuje zaskoczenie. Pamiętam, że kiedy zobaczyłem tę drużynę na papierze na długo przed startem sezonu to od razu pomyślałem, że dyrektor sportowy Jakub Kępa oraz trener Dariusz Śledź stworzyli bardzo ciekawy i dobrze zbilansowany zespół. Walka w lidze trwa i skupmy się na niej. Mamy jeszcze sporo meczów przed sobą, ale jak dotąd wszystko działa bardzo dobrze i zależy nam na utrzymaniu takiego stanu rzeczy.

Trwa walka o ligowe punkty, ale też rywalizacja o miejsce w składzie Speed Car Motoru jest duża…
Tak, ale to nie jest zła rzecz, wręcz przeciwnie. Wiadomo, że każdy z zawodników chciałby występować we wszystkich spotkaniach. Jednak, z perspektywy klubu i trenera, to dobrze, że jest kilku żużlowców, z których można wybrać najbardziej optymalny skład. Poza tym, walka o miejsce w składzie zawsze dodaje trochę pozytywnej adrenaliny i motywacji.

Czy twoim zdaniem awans jest blisko?
Póki co, jesteśmy liderem tabeli, którego nikt nie pokonał, więc nie można powiedzieć inaczej. Ale na pewno nie należy teraz spoczywać na laurach, tylko dalej ciężko pracować.

Jeździłeś w lubelskim klubie w 2015 roku. Czy twoim zdaniem tor przy Alejach Zygmuntowskich bardzo się zmienił od tamtej pory?
Zaszły pewne, dość istotne zmiany. Na pewno nawierzchnia i nasyp są trochę inne. Kiedyś mogłem jeździć na tutejszym torze bliżej band, ale teraz bardziej preferuje jazdę środkiem lub bliżej kredy. Cały czas poznaje ten owal i się go uczę. Generalnie to lubię lubelski tor.

Kiedy występowałeś w Motorze trzy lata temu, to chyba nie mogłeś przypuszczać, że na lubelski stadion będzie przychodzić aż tylu kibiców?
Zdecydowanie. Nie mogłem w to uwierzyć za pierwszym razem i właściwie to zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem frekwencji. Stadion jest wypełniony po brzegi na każdym meczu i to naprawdę wspaniałe uczucie ścigać się na oczach takiej publiczności. Dlatego bardzo dziękujemy za dotychczasowe wsparcie i obiecujemy, że zrobimy wszystko, żeby sprawić naszym fanom jeszcze dużo radości w tym sezonie.

Sponsorem biura prasowego jest: